Potop i problem zła

Dlaczego Bóg dopuszcza zło? Dlaczego nie pozbędzie się go raz na zawsze? Takie pytania pojawiają się w umysłach nie tylko niewierzących, ale i wierzących, i wiele różnych odpowiedzi na nie można by udzielić. Tutaj jednak opowiem o jednym ze sposobów, na jakie Pismo Święte porusza ten problem. W pewnym sensie bowiem to nie człowiek jest tym, który w Biblii jako pierwszy zgorszony jest powszechnością zła. Księga Rodzaju podaje:

Rdz 6:5-7

5 Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, 6 żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. 7 Wreszcie Pan rzekł: «Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem».

Można rzec: znakomicie! Wreszcie Bóg zobaczył, co zrobił, dając człowiekowi wolną rękę. Pozwolił człowiekowi działać i okazało się, że człowiek – ludzie w swojej masie – pozostawiony sam sobie pogrąża się w spirali zła. Dlatego Bóg podejmuje radykalny krok zniszczenia złych ludzi poprzez Potop – złych ludzi, bo jednak Bóg jest sprawiedliwy, nie chce wytracić dobrych. Tyle tylko, że wygląda na to, iż nie-złych ludzi godnych ocalenia jest tylko osiem osób, Noe i jego rodzina. Tak już jest, że kiedy myślimy o złu na świecie, to myślimy o innych, a nie o sobie. Całkiem możliwe, że bez względu na to, jak razi nas zło, w dniu Potopu wcale nie znaleźlibyśmy się w arce, tylko w topieli.

I Bóg również jest tego świadom – tego, że zło jest stopniowalne, że w różny sposób rozkłada się w świecie, że różnie rozkłada się wśród ludzi, że czasem ci, którzy gorąco pragną boskiej sprawiedliwości, mogliby się stać jej pierwszymi podsądnymi. Nie wydaje się, by Potop zaradził problemowi zła – wkrótce po tym, jak Noe i jego rodzina opuścili arkę, Słowo Boże powraca do wyliczania niezliczonych grzechów i przestępstw przeróżnych osób z głównymi bohaterami i wybrańcami Bożymi na czele. Zanim się to jednak wydarzy, zanim ludzkość wróci na swoje zwyczajne złe drogi, Bóg zapowiada Noemu:

Rdz 9:11

Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię.

Jawi się to zrazu jak znak niezasłużonej łaskawości: Bóg pokazał właśnie, że Jego sąd potrafi być stanowczy; teraz pokazuje, że potrafi okazać łaskę, powstrzymać swoją karzącą dłoń. Słowo Boże jednak jest pewną całością i czytając te słowa, mamy już świadomość dalszego ciągu tej historii. Pomimo Potopu, ludzie się nie opamiętali. My teraz już wiemy, że surowa kara nie przyniosła skutku. Bóg natomiast, gdy rozmawiał z Noem po Potopie, wiedział to już wtedy zanim zło na nowo się rozpleniło wśród ludzi. Czy to oznacza, że obiecując Noemu bezpieczeństwo przed kolejnym kataklizmem, Bóg dał sobie spokój z problemem zła?

Bynajmniej. Co więcej, nawet nie do końca porzucił ideę sądu poprzez potop. Św. Piotr pisze w swoim pierwszym liście:

1 P 3:20b-21

20 (…) Bóg cierpliwie czekał za dni Noego, kiedy budowano arkę, w której tylko niewielu, to jest osiem dusz, ocalało przez wodę. 21 ​Ona jest obrazem chrztu, który teraz i was zbawia, a jest nie pozbyciem się cielesnego brudu, lecz prośbą do Boga o dobre sumienie przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.

Potop staje się zapowiedzią Chrztu. Warto to nieco rozpakować.

Chrzest jest czymś, czemu człowiek się poddaje indywidualnie i coś, czym żyje dobrowolnie. W pewnym sensie przez Chrzest właśnie Bóg zaprasza człowieka do walki ze złem, które go razi. Tak jak by mówił: „Nie sprowadzę już na świat Potopu, ale dobrze obaj wiemy, że świat dalej nie jest wolny od zła. Sam widzisz, że powszechny Potop nie rozwiązuje tego problemu w dłuższej perspektywie. Wzywam cię zatem, abyś podjął współpracę ze mną w walce ze złem tego świata – sam, dobrowolnie daj się zanurzyć w Potopie, w tym sądzie nad złem. Zacznijmy od zmycia tego zła, które jest w tobie, a zło całego świata otrzyma poważną ranę.”

Chrzest okazuje się być takim „Potopem dla chętnych” – dla tych, którzy nie godzą się na zło świata, ale również zdali sobie sprawę, że korzenie tego zła tkwią w nich samych głęboko. Wiedzą, że oni sami są zarazem tonącą w Potopie ludzkością i godną ocalenia rodziną Noego. Chrzest to okazja dla osobistego nowego początku – a przedłużeniem tej mocy Chrztu jest oczywiście Spowiedź święta. Można nawet pokusić się o porównanie konfesjonału do arki Noego – wchodzimy do niego z pełni pokuty, wezwani przez obietnicę miłosierdzia Bożego, by nie zostać potępionymi z całym złem świata na zewnątrz.

Na tym można by skończyć ten wycinek opowieści Bożej walce ze złem, ale w tej formie byłby istotowo niekompletny. Czemu w ogóle Chrzest ma taką moc? Czemu łączy się z Bożą walką przeciwko złu? Punktem zwrotnym jest tutaj wcielony sam Bóg, Jezus Chrystus. Bóg nie walczy ze złem jak kibic przed telewizorem, wznosząc okrzyki dla naszej zachęty. Sam wmieszał się w ten problem rodząc się jako człowiek, znosząc z nami zło, które nas dotyka. Od początku odpowiedzią Boga na zło miał być sam Bóg przez ludzi ukrzyżowany, Jezus Chrystus odpuszczający grzechy i udzielający łaski przemieniającej życie. Kiedy Bóg wzywa mnie do życia Chrztem, do tego dobrowolnego Potopu, nie czyni tego z widowni. Jezus sam przechodzi przez ten Chrzest, dlatego pyta uczniów, którzy jeszcze niewiele rozumieją:

Mk 10:38b

Czy możecie pić kielich, który Ja piję albo być ochrzczeni tym chrztem, którym ja jestem ochrzczony?

Bóg jest nie tylko tym, który zsyła Potop. Jest również pierwszym, który w ten Potop wchodzi, by rozwiązać problem zła. Ten Jezus, ochrzczony męką krzyża, oczyszczający ludzką naturę ze zła, by darować człowiekowi „dobre sumienie przez swoje zmartwychwstanie” (patrz wyżej) – On właśnie pyta: „Czy możesz ze mną przejść przez ten Potop, w ten kataklizm, w ten sąd nad grzechem, którym ja jestem ochrzczony?” Dlatego Kościół, to ochrzczone Ciało Chrystusa, jest nową arką Noego, w której możemy ocalić się od zła i w której cały świat przed złem możemy ocalić, jeśli tylko zechce dobrowolnie dostąpić Chrystusowego Potopu.

Dodaj komentarz